tel.: 71 712 72 22
pn.-nd.: 09:00 - 20:00

Dom tani w budowie

blog budowlany

Gruz do PSZOK. Znalazłem piwnicę

gorbag 2015-02-01

Wywiozłem testowo do PSZOK 130 kg gruzu po budowie. Trzeba trochę posprzątać podwórko. Moment kiepski, bo gruz po części sypki (odpady potynkowe) i obecnie mokry, to więcej ważył. Przydział na rok ograniczony. Jak wciągnąć starsze pokolenie, to będziemy mieli tonę do dyspozycji. Trzeba było podjechać w grudniu! PSZOK o jakieś 700 m od naszego domu.

Zastanawiając się co zrobić z resztą gruzu (już tego "ładnego") przypomniałem sobie o fundamencie po blaszaku, który stał obok bramy. Garaż był przez wiele lat dzierżawiony, a w płycie betonowej która po nim została była dziura, którą zakryłem ze 3 lata temu prowizorycznie przęsłem ogrodzeniowym. Zasypanie dziury gruzem byłoby rozwiązaniem zarówno problemu bezpieczeństwa "dziury", jak i gruzu. Odsunąłem przęsło, zajrzałem do dziury i okazało się, ku mojemu zdziwieniu, że to mała murowana piwniczka (jakieś 0,8x3x1,5m), dodatkowo ze sporą wnęką. Piwniczka na całą szerokość garażu. W tej sytuacji szkoda zasypywać ją gruzem, pod sufit by się nie dało, a pewnie i gruzu by zabrakło. Raczej więc trzeba będzie pomyśleć jak zabezpieczyć ją przed opadami, skoro nie ma garażu, trochę ją uprzątnąć, powapnować i można używać na ziemniaki i przetwory.

Poza tą piwniczką na działce są jeszcze pod budynkami gospodarczymi i blaszakiem dwie inne i dodatkowo dwa kanały. W dalekosiężnych planach miałem budowę piwniczki na przetwory, ale w tej sytuacji chyba nie będzie potrzebna :). Na miejscu po blaszaku i tak nie da się nic wybudować, bo za blisko drogi, w MPZGP jest zakaz stawiana blaszaków, została tylko ta płyta. Trzeba będzie pomyśleć jak wykorzystać to miejsce. Śmieci trzymać nie wypada, bo zaraz obok stoi kapliczka.

Z garażu wyciągnąłem półwiekowe stare krzesło i je przeszlifowałem. Siedzisko jest na sprężynach i nie bardzo nadaje się do użytku, ale rama trzyma się bardzo solidnie. Jest jeszcze drugie takie samo. Wydają się trochę małe, akurat będą dla dzieci, tylko trzeba zrobić jakieś siedzisko.

Przymierzam się do podbitki. Rozważam trzy opcje montażu:
- deski bite wprost do krokwi lub do łat na krokwiach. Wówczas rezygnujemy z okiennic, nad oknami robi się trochę miejsca, wokół okien dajemy kiedyś ozdobne drewniane opaski, wycinane w ładne wzorki. Ta wersja wydaje się najprostsza.
- deski bite w poziomie (prostopadle do ściany) do rusztu, którzy trzeba by wyprowadzić z łat. Wówczas można by zrobić pierwotne planowane okiennice, które jednak nie rozwierałyby się na boki, ale jeździłyby na szynie podwieszonej do konstrukcji podbitki. Zastanawiałem się jednak czy kiedykolwiek byśmy te okiennice zamykali. Chyba gdyby były na pilota, ale i tak najlepiej wyglądałyby od frontu, a tam jest północ i nic nie razi... Chyba jednak opaski zamiast okiennic.
- opcja trzecia do łaty dobite w głębii do krokwi i podbitka bita do łat, między krokwiami. Wyglądałoby prawie jak nadbitka, krokwie też by trzeba pomalować, może jakoś ozdobić.

Korzyść z drugiej wersji jeszcze taka, że tynk byłby kładziony tylko do podbitki. Zawsze to jakieś 10m2 mniej. Za to trzeba by było robić ruszt. Wada wizualna wersji drugiej, to takie obite trójkąty, na łączeniu płaszczyzn okapu wzdłuż domu, ze skośnym okapem przy szczytówkach. Nie lubię tego detalu.

Zrobiliśmy duże okapy (super!), ale przy poziomej podbitce, kończącej się zaraz nad oknem, całość mogłaby wyglądać przyciężkawo. Do tej pory argumentem za, były suwnice do okiennic. Zastanawiam się też, czy zamiast ulubionego profilu rombo/rhombo, na szczytówki nie dać również podbitki. Problem w tym że lepiej by pasowała poziomo, a przy tak płaskim dachu to by jeszcze go wizualnie spłaszczało. Wszędzie w okolicy szczytówki są obite deskami idącymi w pionie i pewnie pomyślimy jakby się tego trzymać, jednocześnie wizualnie wysmuklając dom.

Z gazem doszliśmy do 738m3, za ostatnie trzy doby 14m3. W domu robiło się dość sucho, przez moment nawet doszło do 39%. W nocy obudził nas trzask drzwi wewnętrznych. Przy tej wilgotności mocno "pracują". W wyniku różnych działań (przede wszystkim zwykłych, życiowych, ale też np. opryskiwania surowej ściany w salonie ze spryskiwacza), doszliśmy dziś do stabilnych 45%. Powinno być lepiej. Mierzyłem wczoraj po dłuższej przerwie temperaturę na nawiewie w oddalonym od rozdzielacza miejscu - było 16 stopni, przy +3 na zewnątrz i 23 w domu. Sprawność odzysku dla całego układu 65%.

Komentarze